Od początku roku Francja funkcjonuje bez uchwalonego budżetu państwa. Zamiast pełnoprawnej ustawy budżetowej na 2026 rok obowiązuje prowizorium finansowe podpisane przez prezydenta Emmanuela Macrona jeszcze w grudniu. W praktyce oznacza to, że państwo działa według reguł z poprzedniego roku, bez aktualizacji wielu stawek, wydatków i świadczeń.
Premier Sébastien Lecornu od miesięcy ostrzega, że brak porozumienia w sprawie budżetu może doprowadzić do poważnego kryzysu politycznego. Wśród możliwych scenariuszy coraz częściej wymieniane są nawet przedterminowe wybory parlamentarne.
Na razie nic nie wskazuje na szybki kompromis. Ostatnie rozmowy rządu ze związkami zawodowymi w Matignon zakończyły się fiaskiem. Choć spotkanie trwało ponad dwie godziny, nie przyniosło żadnych konkretnych ustaleń. Przedstawiciele związków nie kryli rozczarowania, podkreślając, że była to zmarnowana szansa na wypracowanie porozumienia.
Konsekwencją jest zapowiedź kolejnej ogólnokrajowej mobilizacji. Następny dzień protestów wyznaczono na 2 października. Nie będzie to jednak pierwsza demonstracja w tym roku. Wcześniejsze manifestacje przeciwko polityce budżetowej rządu przyciągały znacznie większe tłumy. Tym razem część central związkowych świadomie ograniczyła mobilizację, oczekując najpierw na deklaracje premiera.
Dla zagranicznych obserwatorów może to wyglądać jak kolejny przedłużający się spór proceduralny. W rzeczywistości stawka jest znacznie wyższa. Chodzi o kierunek polityki fiskalnej jednej z najważniejszych gospodarek Europy, a także o zdolność państwa do finansowania strategicznych inwestycji w najbliższych latach. Dotyczy to również projektów realizowanych wspólnie z Polską, między innymi w sektorze energetycznym i obronnym.
Sytuacja ma znaczenie także dla Polaków mieszkających nad Sekwaną. Brak uchwalonego budżetu oznacza niepewność w kwestii przyszłych zmian podatkowych, wysokości świadczeń socjalnych czy skali inwestycji publicznych. To czynniki, które wpływają na codzienne decyzje finansowe mieszkańców, w tym osób planujących zakup nieruchomości, zaciągnięcie kredytu lub prowadzenie działalności gospodarczej.
Najbliższe tygodnie pokażą, czy protesty zaplanowane na 2 października staną się impulsem do porozumienia, czy też Francja wkroczy na ścieżkę prowadzącą do kolejnego kryzysu politycznego i możliwych przedterminowych wyborów.
Courrier.Paris / Kurier Paryski (CP), fot. Waldemar Roszczuk



